Kiedy do weterynarza? Objawy, których nie wolno ignorować u psa i kota.

Psy i koty nie powiedzą wprost, że coś im dolega. Nie położą się na kanapie, wzdychając „źle się czuję”, nie poproszą o herbatę i koc. Dlatego tak ważne jest, by uważnie obserwować ich zachowanie, bo często to właśnie subtelne zmiany mogą być pierwszym sygnałem, że dzieje się coś niepokojącego. A kiedy nie wolno zwlekać z wizytą u weterynarza?

Zacznijmy od najbardziej oczywistego – brak apetytu. Jeśli pies czy kot nie chce jeść przez jeden dzień, to jeszcze nie tragedia, ale jeśli trwa to dłużej, zwłaszcza gdy towarzyszą temu apatia, utrata masy ciała lub wymioty, trzeba działać. Zwierzęta nie odmawiają jedzenia bez powodu – może to być problem z zębami, infekcja, zatrucie albo poważniejsze schorzenie, którego nie widać gołym okiem. Wymioty i biegunka również nie zawsze są powodem do paniki – jeśli zdarzają się sporadycznie, zwierzak nadal ma energię i pije wodę, organizm może sobie z tym poradzić. Ale gdy stan się utrzymuje, pojawia się krew w wydzielinach albo zwierzę jest osowiałe, sprawa robi się poważna. Odwodnienie postępuje szybko, zwłaszcza u kotów, które z natury piją mniej wody niż psy.

Problemy z oddychaniem to jeden z tych sygnałów, których nie wolno lekceważyć. Duszność, świszczący oddech, kaszel, nadmierne dyszenie bez wysiłku fizycznego – to wszystko może oznaczać problemy z sercem, płucami lub reakcję alergiczną. Jeśli kot nagle zaczyna oddychać otwartym pyszczkiem – to już alarm na najwyższym poziomie, bo koty tak nie oddychają bez powodu. Zmiana zachowania to często pierwsza wskazówka, że coś jest nie tak. Jeśli radosny pies nagle chowa się w kącie, a towarzyski kot unika kontaktu, może to oznaczać ból, gorączkę lub złe samopoczucie. Agresja u zwierzęcia, które do tej pory było łagodne, również powinna wzbudzić czujność – może coś je boli, może coś się zmieniło w jego organizmie.

Niepokojące są też zmiany w poruszaniu się. Kulawizna, niechęć do skakania (szczególnie u kotów), ostrożne stawianie łap czy nagłe przewracanie się mogą wskazywać na problemy ortopedyczne, bóle stawów, a nawet choroby neurologiczne. Jeśli zwierzak nagle traci równowagę albo ma drgawki – nie ma co czekać, trzeba jechać do weterynarza. Zaniedbanie pielęgnacji u kota to sygnał alarmowy. Koty dbają o siebie obsesyjnie, więc jeśli przestają się myć, ich sierść staje się matowa, skołtuniona, a na skórze pojawiają się łupież lub strupy, to znak, że coś jest nie tak. Może to być problem dermatologiczny, ale również ogólny spadek zdrowia.

Zmiany w oczach i uszach to kolejne czerwone flagi. Jeśli oczy są zaczerwienione, pojawia się wydzielina, kot lub pies często je mruży, pociera łapą – może to być infekcja, alergia, a nawet początek poważniejszej choroby. Podobnie z uszami – intensywne drapanie, trzepanie głową, nieprzyjemny zapach to oznaka infekcji lub inwazji pasożytów, której nie można bagatelizować. I wreszcie – trudności z oddawaniem moczu. U psów i kotów może to być sygnał infekcji dróg moczowych, a u kotów – szczególnie u samców – objaw zatkania cewki moczowej, co jest stanem zagrażającym życiu. Jeśli kot wielokrotnie wchodzi do kuwety, miauczy, ale nic z tego nie wynika – trzeba działać natychmiast.

Zasada jest prosta: lepiej pojechać do weterynarza „na darmo” niż przegapić objawy poważnej choroby. Zwierzęta świetnie maskują ból, a my, jako ich opiekunowie, musimy nauczyć się czytać między wierszami. Bo czasem jeden sygnał może być pierwszym krokiem do uratowania życia.